Radość nie tylko w pracy
LNE: Pracujesz w zawodzie 23 lata, ale zamiast rutyny i zmęczenia jesteś pełna nowych pomysłów, masz
nie tylko ogromny zapał do działania, ale także wiele wytrwałości w realizacji kolejnych zamierzeń... Skąd czerpiesz tyle energii?
Barbara Kucharska: Myślę, że zawdzięczam to ludziom, z którymi się stykam. A jeśli chodzi o pracę, to jest tak, jak powiedział Seneka - jeżeli kochasz swój zawód, to tak naprawdę nie pracujesz, ale sprawiasz sobie przyjemność. Mnie praca nie męczy! Angażuję się bez reszty w cele, które sobie wyznaczam, i pilnuję, żeby je zrealizować. Biorę udział w kongresach, konferencjach kosmetologii i medycyny estetycznej w kraju i za granicą. Uważnie śledzę periodyki zawodowe, odnotowuje nowości, analizuję. Wybieram to, co będę mogła zaproponować moim klientom, aby wyjść naprzeciw ich wymaganiom i spełnić ich życzenia, zanim o nich pomyślą.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z kosmetyką? Gdzie zdobywałaś wiedzę?
W wielu szkołach i na wielu kursach. Zaczęłam od ZDZ na ul. Łąkowej w Łodzi, gdzie pani Maria Altman uczyła mnie podstaw kosmetyki. Później było Studium Kosmetyczne w Warszawie. Dalej kursy, kursy, kursy. 7 lat temu Politechnika Łódzka i studia podyplomowe w dziedzinie kosmetologii, zorganizowane perfekcyjnie przez dr inż. Magdalenę Sikorę. Cytowałam już Senekę, ale zrobię to jeszcze raz: „Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia”. Więc się uczę. Ustawicznie.
Jakie doświadczenia były najistotniejsze dla praktycznej nauki zawodu?
W roku 1986, kiedy zaczynałam pracę, niewiele miałam do dyspozycji. W sklepach z artykułami kosmetycznymi był krem Nivea wymyślony przez naszego rodaka ze Śląska w 1911 roku. Pozostałe środki kosmetyczne pachniały zielonym jabłuszkiem. Panowała nam również „Pani Walewska”. Nie mogłam dostać ziół, jakich potrzebowałam, więc brałam w rękę zielnik i zbierałam zioła na łące, suszyłam i mieliłam w malakserze. Uzyskiwałam w ten sposób składniki do maseczek. Pierwszy wosk do depilacji przywiozła mi koleżanka z Austrii. Takie były czasy. Zdecydowanie najistotniejszym doświadczeniem – i dla mojej pracy, i dla mojego życia – było poznanie pani Barbary Jaroszewskiej. Osoby o fantastycznej, charyzmatycznej osobowości.
Koncepcja twojego gabinetu to mariaż kosmetyki i medycyny. Udało ci się znakomicie połączyć te dwa obszary. Co cię przede wszystkim skłoniło do intensywnej współpracy z lekarzami?
Mogę poruszać się w zakresie swoich uprawnień. Nie mogę wykonywać czynności, które może wykonywać wyłącznie lekarz! Od 20 lat współpracuję więc z lekarzami – specjalistami z dziedziny dermatologii, chirurgii, medycyny estetycznej, alergologii. Ta współpraca bywa budująca. Dzięki niej mogłam poznać relację lekarz – pacjent, co z kolei pozwoliło mi na wypracowanie relacji lekarz – pacjent – ja.
Jakie zabiegi wykonuje się w gabinecie Vena najchętniej?
Wraz z moim zespołem zdajemy sobie sprawę, że sukces nie jest dziełem przypadku! Staramy się więc, aby klient, który do nas trafi, odczuł przede wszystkim miłą atmosferę i opiekę personelu. Staramy się sprostać wszystkim wymaganiom. W ubiegłym roku do standardowych usług dołączyłam podologię. Wykonujemy makijaż permanentny, zabiegi na twarz i ciało. Mamy saunę na podczerwień, fotel masujący. Przedłużamy rzęsy. Ja specjalizuję się w zabiegach laserowych. Wszystkie informacje o naszych zabiegach są na stronie: www.gabinetvena.com
Czy nie obawiałaś się – jak wiele osób z branży – konkurencji? Nie bałaś się, że lekarze przejmą twoich klientów?
Nigdy nie myślałam w tych kategoriach! Lekarze wykonują swoje zabiegi, kosmetolodzy i kosmetyczki swoje. Jeśli jest to należycie interpretowane przez obie strony, to nie mowy o przejmowaniu klientów. Jeśli natomiast chodzi o konkurencję, to uważam, że należy ją doceniać i szanować. Dzięki konkurencji można się znakomicie rozwijać.
Jak postrzegasz nowoczesną kosmetykę?
Jako dziedzinę nauki, która stwarza nowe metody postępowania regulującego zaburzenia procesów metabolicznych w skórze, wywołane działaniem czynników szkodliwych, zakłóceniami w przyrodzie czy zanieczyszczeniem środowiska. Cieszy mnie, że teraz postrzega się kosmetykę jako służącą zdrowiu i polepszeniu jakości życia człowieka w każdym wieku. Bo zdrowie to nie tylko brak choroby, to także stan doskonałego samopoczucia.
Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem w zawodzie?
Podkreślenie naturalnego piękna w ludziach, działanie zgodnie z naturą. Spowodowanie, że będą wewnętrznie uśmiechnięci i dzięki temu jeszcze piękniejsi
Mimo intensywnej pracy znajdujesz czas na aktywną działalność społeczną i charytatywną. Obserwując zaangażowanie na tym polu, mam wrażenie, że to właśnie akcje na rzecz dzieci chorych na cukrzycę dają wielki napęd do działania?
Dają. Siedem lat temu życie skonfrontowało mnie z chorobą tak trudną i ciężką, jaką jest cukrzyca insulinozależna u dzieci. Trzeba mi było dotknąć jej osobiście, żeby przekonać się, jak trudno jest opanować szeroki zakres medycyny z pediatrią, dietetyką, farmacją i psychologią na czele! Postanowiłam pomóc dzieciakom i ich rodzinom w zniesieniu chociaż cząstki tych kłopotów. Współpracuję ze Stowarzyszeniem Pomoc Młodym Diabetykom oraz specjalistami ze Szpitala Klinicznego UM na ul. Spornej w Łodzi. Organizujemy różne imprezy dla dzieci. Już 28 listopada 2009 r. udało się po raz drugi zorganizować w Bełchatowie otwartą Konferencję Diabetologiczną na temat: „Dziecko chore na cukrzycę w Polsce - problemy medyczne, społeczne i prawne”.
Twoja chęć do podejmowania ambitnych planów znalazła ostatnio ujście w opracowaniu projektu dla Niezależnego Zrzeszenia Kosmetologów i Kosmetyczek w Polsce. Czy to oznacza, że ta od dawna sygnalizowana potrzeba skonsolidowania środowiska w końcu ma szansę realizacji?
Wspomniałam już, że mam w życiu to szczęście być znajomą pani Barbary Jaroszewskiej. Nasza Basia Kochana zaszczepiła we mnie ideę stworzenia takiej organizacji, która będzie miała na celu podniesienie rangi naszego zawodu. W kwietniu 1992 r. zorganizowała I Międzynarodowy Kongres Kosmetyczny, stworzyła Kosmetykę i Kosmetologię i... zaprzestała działalności w tym kierunku. Ale we mnie to jest. I teraz zakwitło. Porozmawiałam ze znajomymi w całej Polsce. Widzą taką potrzebę, mają tak samo wielką chęć działania jak ja. Naprawdę zależy nam na konsolidacji, na stworzeniu warunków jak najbardziej dogodnych i komfortowych dla kosmetyczek i kosmetologów. Będziemy dążyć do utworzenia Zrzeszenia z pełną ochrona prawną. Mamy nadzieję, że kosmetyczki i kosmetolodzy z całej Polski włączą się do tej akcji! Bardzo na to liczymy!
LNE będzie was mocno wspierać udostępniając łamy i czas kongresowy. Powiedz na zakończenie, czego byś sobie i innym kosmetyczkom życzyła?
Uśmiechu, zadowolenia i wiary w to, co robimy!
Niezależne Zrzeszenie Kosmetologów i Kosmetyczek Plany i zamierzenia:
1. Dodanie zapisu w PKD { 93,02,Z Fryzjerstwo i pozostałe zabiegi kosmetyczne } o brzmieniu np. Kosmetyka i Kosmetologia - działanie na rzecz zdrowia i urody
2. Scalenie środowiska zawodowego kosmetyczek i kosmetologów poprzez podnoszenie kwalifikacji i zdobywanie „Punktów Edukacyjnych” w celu weryfikacji uprawnień do wykonywanych usług
3. Ochrona praw środowiska kosmetyczek i kosmetologów poprzez kształtowanie przepisów regulujących wykonywanie naszego zawodu
4. Sprzyjanie kształtowaniu się rynku.
5. Weryfikacja firm zaopatrujących kosmetyczki i kosmetologów w preparaty do pracy oraz sprzęt specjalistyczny, ze szczególnym uwzględnieniem możliwości reklamowania produktów i domagania się napraw serwisowych w dogodnych dla naszej grupy zawodowej formach.
6. Rygorystyczne przestrzeganie aktów prawnych dotyczących rejestracji i metod dopuszczania do obrotu preparatów kosmetycznych oraz sprzętu.
7. Walka z agresywną, przekazującą naiwne poglądy reklamą poprzez konfrontacje z naukową rzeczywistością.
8. Rozwój świadomości społecznej poprzez dokładną informację nt. produktów i usług wchodzących w zakres „małej kosmetyki” oraz usług wykonywanych przez kosmetologów.
www.lne.pl


